strona główna napisz do nas dodaj do ulubionych dzisiaj jest: niedziela, 05.09.2010 r., a z kwiatami do: Doroty, Justyna, Wawrzyńca
header image
Start arrow Wydarzenia arrow Ostatnia wycieczka
Ostatnia wycieczka PDF Drukuj E-mail
Napisał Bogdan Krupiński   
poniedziałek, 14 czerwiec 2010
PG7

25 maja 2010 roku rozpoczęła się czterodniowa się wycieczka do Zakopanego, Oświęcimia i Krakowa. Udział w niej wzięły wszystkie 3 klasy naszej szkoły . Wiedzieliśmy, że to już ostatni taki wyjazd, więc chcieliśmy go spędzić jak najlepiej.
25 maja, wybiła godzina 6:40. Wszyscy już stali pod szkołą i czekali na przybycie autokaru, który miał nas zawieźć bezpiecznie do Zakopanego. Pani wychowawczyni czytała listę obecności, a my powoli wchodziliśmy do pojazdu i zajmowaliśmy miejsca. Oczywiście moja klasa 3D zajęła miejsca na samym tyle, więc było dużo śmiechu i radości.

Na miejsce dotarliśmy  na godzinę 18.00, wzięliśmy bagaże i poszliśmy do pokojów. Po 10 minutach mieliśmy zejść na dół. Na stołówce była już dla nas przyszykowana obiadokolacja, byliśmy zmęczeni i głodni po podróży, zatem wszystko nam smakowało. Po posiłku  rozeszliśmy się. Jednak w moim pokoju były same Asy, więc tak szybko nie dało się zasnąć i „wizyty” pań nauczycielek mieliśmy do późnych godzin. Na drugi dzień jednak odbiło się to na nas, ponieważ czekała nas droga nad Morskie Oko. Ledwo patrzyliśmy na oczy, jednak, co prawda z trudem, daliśmy radę przejść całe 9 km w górę i 9 km w dół. Mam wrażenie, że nigdy tyle nie przeszliśmy... Jednak piękne widoki rekompensowały nam katorgę wspinania. Wyprawa zajęła nam cały dzień. W trakcie obiadokolacji kierownik wycieczki ogłosił, że odbędzie się ognisko...
Moja klasa do tej wiadomości podeszła dość sceptycznie - wolimy raczej bawić się na dyskotece niż siedzieć przy ognisku. Jednak, z racji tego, że jesteśmy otwarci na propozycje, poszliśmy. Okazało się, że większość uczestników wycieczki została w pokojach i panowała dość ponura atmosfera. Na szczęście na naszego Ciapka zawsze można liczyć - włączył wieżę i zaczął tańczyć. nudziło. Nikt nie pozostaje bierny, gdy Michał pląsa, zatem dołączyliśmy do niego. Tak właśnie ze zwykłego ogniska stworzyliśmy dyskotekę, może trochę wiejską - w kłębach dymu i zapachu pieczonych kiełbasek, ale zawsze coś. Najważniejsze było to, że każdy świetnie się bawił...
Kolejny dzień był najlepszy, pomimo że cały czas zwiedzaliśmy, czego osobiście nie lubię. Najpierw dotarliśmy do Jaskini Mroźnej - droga do niej była malownicza i przyjemna. Wewnątrz jaskini nie było już tak miło. Wybrałem się w nieodpowiednich butach - "halówek" na wędrówkę w góry nie polecam, i po wyjściu z pieczary było to widać - błoto oblepiało moją postać tu i ówdzie. Na szczęście mogliśmy się przebrać w autokarze.
Z mojej ,,ulubionej’’ jaskini udaliśmy się na Gubałówkę, wjechaliśmy kolejką na górę, co nie było zbyt ekscytujące, jednak zjazd z niej wyciągiem to zupełnie inna bajka. Dobraliśmy się w szóstki i powoli zjechaliśmy na dolną stację. Było to naprawdę ekscytujące - cudowne krajobrazy, przejrzyste niebo, śmiech w promieniach słońca. Po tym fascynującym doświadczeniu udaliśmy się w stronę Krupówek. Mieliśmy tam chwilę dla siebie, a z racji tego, że jest tam drożej niż w Wałbrzychu, większość poszła do Mc Donalda. Wieczorem miała odbyć się dyskoteka. Stroiliśmy się sporo czasu, ale było warto. Dyskoteka naprawdę się udała. Bawiliśmy się, wygłupialiśmy, a tańce... Nasze "balety" trwały do 24.00, po czym mieliśmy udać się do pokojów. Nie spaliśmy prawie do rana, bo nie byliśmy w stanie po tylu przeżyciach, poza tym była to już ostatnia noc w Zakopanem.
Następnego dnia czekała nas niespodzianka - ktoś spuścił paliwo z autokaru i nasz wyjazd do Krakowa opóźnił się przeszło o półtora godziny. Na miejscu zwiedziliśmy m.in. Wawel, Rynek, kościół Mariacki, Bramę Floriańską, Barbakan. Jednak zmęczenie i niewyspanie utrudniało chłonięcie sztuki i historii. Ogarniał nas też smutek. Nikt z nas nie cieszył się z faktu, że już za kilka godzin będziemy w Wałbrzychu, jednak nic nie mogliśmy zrobić. Na miejscu czekali na nas rodzice  i każdy poszedł w swoją stronę.
 

Mateusz Janus klasa 3d

 

 

PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


PG7


Ostatnia aktualizacja ( piątek, 18 czerwiec 2010 )
Kontakt

nasz adres:
Publiczne Gimnazjum Nr 7
im. Jana Pawła II
w Wałbrzychu
58-316 Wałbrzych,

ul. Grodzka 71
tel. 074 664 94 99
email: szkola@pg7.edu.pl

 
Gościmy
Aktualnie jest 14 gości online
Certyfikaty